piątek, 14 marca 2014

Przygoda małego niedźwiadka.

Pewnego dnia bawiłem się na trawie. Zupełnie nie wiedziałem, że zaczaiła się na mnie wielka puma. Zaczęła mnie gonić, a ja nie wiedziałem, co mam zrobić. Zauważyłem pień zwalonego drzewa i wszedłem na niego, a ta wstrętna puma też wbiegła na ten pień i prychnęła na mnie. Przestraszyłem się, a pień się złamał i wpadłem do rzeki. Na szczęście płynęła kłoda, więc wskoczyłem na nią, lecz ta puma, jak gdyby czekała na mnie. Zeskoczyłem z kłody prosto do rzeki, lecz prąd wodny zaciągnął mnie znowu do dużego kota. Wyszedłem na brzeg, a puma mnie podrapała w nos i znów strasznie prychnęła, lecz ja głośno ryknąłem. Okazało się, że to nie był mój ryk, tylko mojej mamy. Nie zauważyłem jej, bo stała za mną. Na szczęście mama mnie uratowała i poczułem się znów bezpieczny.    
Szczęśliwy wracałem z mamą do domu. W pewnym momencie miałem wrażenie, że biegnie za mną, jakiś chłopiec. Odwróciłem się, ale nikogo nie zobaczyłem. Spojrzałem zdziwiony na mamę i ujrzałem przed sobą chłopca z długimi i  rozczochranymi, czarnymi włosami. Powiedział mi, że ma na imię Mauli i zapytał mnie, czy chciałbym poznać jego przyjaciół z dżungli. Spojrzałem pytająco na mamę. Tak bardzo chciałem z nim iść. Mama z uśmiechem skinęła głową na znak zgody i powiedziała, że będzie czekać na mnie w domu. Pomachała mi łapą na pożegnanie i ruszyła w stronę naszej norki. Pobiegłem ochoczo za Maulim w stronę lasu.Na wielkiej, leśnej polanie poznałem najbliższych jego przyjaciół, czyli: niedźwiedzia Baloo i panterę Bagherę. Baghera zaproponowała zabawę w chowanego,która tak nas pochłonęła, że nie zauważyłem nawet, że zrobiło się ciemno i w związku z tym powinienem wrócić do domu. Powiedziałem do nowo poznanych przyjaciół, że  bardzo miło było mi ich poznać i, że  cudownie minął mi czas na zabawie z nimi, lecz niestety muszę już  się pożegnać. Baloo przytulił mnie na pożegnanie i szepnął do mojego ucha, że bardzo mnie polubił i, że chciałby mieć takiego syna, jak ja.Mauli odprowadził mnie do domu, w którym czekała już mama z gorącym kubkiem czekolady. Mój nowy przyjaciel powiedział, żebym przyszedł jutro po południu na polanę tam, gdzie dziś się razem bawiliśmy. Kładąc się do łóżka, nie mogłem zasnąć. Tyle się przecież wydarzyło. Zacząłem rozmyślać o jutrzejszym dniu, który spędzę z moimi nowymi kumplami.







1 komentarz:

  1. Zajmująca historia. Świetnie wplatasz elementy opisu. Popracuj nad interpunkcją i staraj się unikać powtarzania tych samych wyrazów :) Czasem w dziwnych miejscach masz podwójne spacje. A poza tym, to od kiedy misie piją czekoladę? :D
    Następne zadanie, to animacja - szczegóły już wkrótce na lekcji.

    OdpowiedzUsuń