Dawno, dawno temu, gdzieś
w dalekiej, porośniętej gąszczem krainie, mieściła się mała wysepka. Położona
ona była w samym środku bujnego lasu i
otaczała ją piękna, błękitna i ciepła rzeka. Wyspa ta nazywała się Animalandia.
Mieszkało na niej szczęśliwe małżeństwo krasnoludów. Byli to Lisa i Hendrek.
Pewnego, pięknego i słonecznego poranka kobieta i mężczyzna wybrali się na grzybobranie.
Wsiedli do swojej malutkiej łódki i przepłynęli nią do lasu. Podczas zbierania
grzybów zauważyli małego, przywiązanego do drzewa osiołka. Zwierzę nie mogło
się poruszać. Lisa spojrzała wymownie na swojego męża i rzekła:
- Wraca z nami do domu, prawda ?!
- Oczywiście, wiesz przecież, że wszystkie
porzucone i znalezione przez nas żywe istoty zabieramy zawsze do naszego domu-
odpowiedział z uśmiechem Hendrek.
Gdy małżeństwo z pełnymi koszami grzybów i ze znalezionym osłem wracali
do łódki, zobaczyli leżącego, ledwie żywego łabędzia. Nie zastanawiając się
długo zabrali go również ze sobą. Po dotarciu do chałupy, pierwsze co zrobili,
to nakarmili i napoili swoje znajdy, a następnie zaprowadzili do pomieszczenia,
w którym zamieszkiwały już inne zwierzęta, też wcześniej przez nich
uratowane.
Po
męczącym dniu Lisa wyciągnęła dużą, drewniana miskę i nalała do niej wody z
rzeki, która miała lecznicze właściwości i zawołała na męża:
- Hendrku! Przyjdź tu do mnie,
cudowna woda w misce jest już gotowa!
Małżeństwo mocząc wspólnie nogi w bali,
zastanawiało się nad tym, dlaczego zawsze, to oni znajdują porzucone,
niepotrzebne nikomu i skazane na śmierć zwierzęta. Nie wiedzieli przecież, że
są obdarowani specjalną, magiczną mocą dzięki, której zawsze potrafią znaleźć
się w miejscu, w którym ktoś potrzebuje ich pomocy.
Po
krótkiej chwili odpoczynku Lisa wyruszyła do miasteczka po zakupy. Spotkała po
drodze małe, zasmucone krasnoludki na osiołkach i zapytała:
- Dlaczego jesteście tacy smutni i
błąkacie się tak bez celu?
- Nasze miasteczko zostało
zniszczone przez zła czarownicę, a nam udało się uciec. Niestety nie wiemy co
ro bić dalej - odrzekły wystraszone krasnoludki.
- Pójdziecie ze mną - odpowiedziała bez
namysłu.
W
tym czasie Hendrek pod nieobecność żony postanowił jeszcze raz udać się do lasu
i sprawdzić czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Przechadzając się wolno leśnymi
ścieżkami usłyszał jakieś dźwięki i ruszył w kierunku, skąd dochodził cichy
głos. Podchodząc bliżej zobaczył małą, skuloną i drżącą z zimna istotkę.
Podniósł i przytulił ją szybko do swego serca aby, się ogrzała.
- Jesteś taka malutka, delikatna i
ledwie żywa. Zabieram cię do domu - powiedział.
Nimfa - tak ją nazwał Hendrek - w
odpowiedzi podniosła tylko lekko powieki i natychmiast zasnęła.
Hendrek
po powrocie do domu nie mógł się doczekać przyjścia żony. Natomiast Nimfa gdy
tylko się ogrzała, napoiła i najadła dziwnie szybko nabrała sił i gdy Lisa wróciła
z krasnoludkami do domu nie przypominała już tej małej, wynędzniałej istotki ,
którą Hendrek znalazł całkiem niedawno w lesie.
Lisa wcale nie była
zadowolona widokiem Nimfy. Nie rozumiała dlaczego nie potrafi się cieszyć z
tego, że w raz z mężem ocaliła kolejną ofiarę przed nieuniknioną śmiercią.
Jednak starała się tego nie pokazywać i próbowała za wszelką cenę ją pokochać.
Nie było to jednak łatwe. Okazało się, że Nimfa nie miała łatwego charakteru.
Panoszyła się po całym domu, utrudniała życie domownikom oraz innym ocalonym
zwierzętom. Była okrutna niemiła i złośliwa. Doprowadziła do tego, że Hendrek i
Lisa musieli opuścić swój własny dom. Uciekli hen, hen wraz z ostatnim
znalezionym przez siebie osiołkiem tak aby Nimfa ich nigdy nie odnalazła.
Zmęczeni i strudzeni drogą spostrzegli pod
wielkim dębem maleńką chatkę i postanowili poszukać w niej schronienia. Gdy
byli już bardzo blisko, drzwi chałupki otworzyły się i stanął w nich bardzo
stary i strudzony życiem krasnolud. Na ich widok uśmiechnął się serdecznie i
zaprosił gości do środka.
- Witajcie Liso i Hendrku –
powiedział Brodosław. Tak miał na imię właściciel chatki.
- Czekałem na was.
Zdziwione małżeństwo
usiadło i przyjęło od krasnoluda zielony, dziwnie dymiący napój, którym ich
poczęstował.
- Nie obawiajcie się,
wypijcie do dna, a wnet odzyskacie siły – powiedział.
Lisa i Hendrek zrobili to o co ich poprosił i od razu poczuli się
lepiej. Brodosław opowiedział im historię o tym, jak on i inni mieszkańcy
miasta, w którym niegdyś mieszkał zostali wygnani przez złą czarownicę. Nie
było nikogo kto potrafił by się jej przeciwstawić.
W pewnym momencie Lisa powiedziała:
- Tak samo stało się z
nami, musieliśmy też uciekać z własnego domu.
- Wiem, ale musicie wracać
i powstrzymać złą wiedźmę- odpowiedział krasnolud.
Gdy to mówił, Hendrek trzymając w ręce czarkę, po dymiącym napoju
zobaczył w niej nagle swój dom. Widział jak Nimfa wygania z domu małe
krasnoludki i inne zwierzątka. Nagle poczuł w sobie dużą moc. Zrozumiał, że
potrafi stanąć oko w oko ze złą czarownicą, którą była Nimfa i pokonać ją. Po
chwili powiedział:
- Liso, zostań tutaj, a ja
wracam by ocalić naszych przyjaciół i nasze miasto.
Wracając do domu napotkał
po drodze swoje przygarnięte krasnoludki na osiołkach i razem z nimi udał się
do domu, aby pokonać siejącą wokół zło Nimfę.
Gdy dotarli do domu, na ich widok Nimfa
rzekła:
- Czego tu szukacie łotry?
Wynocha stąd!
- Zaraz sobie pójdziemy –
odpowiedział z uśmiechem Henndrek i podając Nimfie mały złoty flakonik z
przepięknie pachnącym płynem w środku.
- Co to jest? – Zapytała zaciekawiona.
- Powąchaj! To
najpiękniejsze perfumy przywiezione przez kupców z dalekiego kraju, specjalnie
dla takich pięknych i wspaniałych istot jak ty. – odpowiedział krasnolud.
Próżna Nimfa zafascynowana wyglądem flakonu nie wyczuwając
podstępu powąchała szybko jego zawartość. Po chwili zrobiła się dziwnie senna i
zaczęła się kurczyć. W końcu zmieniona w małego robaka upadła na ziemię.
Nagle zerwał się ogromny wiatr, który porwał robaka daleko, daleko
za góry i lasy.
Wkrótce na wyspie zaświeciło słońce, rozkwitły
kwiaty i zrobiło się kolorowo. Hendrek zauważył na niebie znanego mu łabędzia,
który frunął w jego stronę z przytuloną do siebie Lisą.
Na Animalandii zapanowało
szczęście, radość i spokój. Nimfa przepadła raz na zawsze. Krasnoludy nigdy
więcej o niej nie słyszały i nie spotkały też wycieńczonych i przywiązanych do
drzew zwierząt, bo jak się domyślacie sprawcą tych uczynków była właśnie
pozornie niewinna Nimfa.
Na temat 1/1; nieokreślony czas i miejsce 1/1; fantastyka 1/1; motyw wędrówki 1/1; magiczne przedmioty 1/1; uosobienie 0/1; kontrast 0/1; dobro i zło 1/1; szczęśliwe zakończenie 1/1; język 2/3; ortografia 1,5/2; interpunkcja 1/1; dodatkowe +0,5 obrazki, 0,5 opis.
OdpowiedzUsuń